- Rodziców nie ma w domu... - wymruczał mi na ucho, po raz kolejny przyciągając mnie do siebie. Jego bezpośredniość i brak wstydu... Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Dobra strona chciała się spierać, a ta zła... Tylko się nakręcała.
W obecności Niemca zapominałam o troskach związanych z osobą Kneževića. Przecież każdy zasługuje na swoje szczęście, prawda? Może jak Bartsch kiedykolwiek się ogarnie... To może się nam uda? W końcu zapomnę o nim i skupię się na sobie?.. Dobre sobie, przecież to nigdy się nie stanie.
Naparł na moje usta, dłonie zaciskając na moich pośladkach. Przycisnął mnie do siebie, a moja zła strona przejęła nade mną kontrolę. Przejechałam palcami po jego klatce piersiowej, uśmiechając się zadziornie. Przygryzł mi wargę, po chwili – nie po raz pierwszy – zatapiając się w mojej szyi.
- To cud, że Philipp tego nie zauważył, naprawdę - zaśmiałam się, chwytając go za włosy i przyciągając jego twarz bliżej swojej.
- Dlaczego nie może tego widzieć? Przecież to nic złego... - odetchnęłam ciężej, kiedy jedna z jego dłoni wsunęła się pod moją bluzę. Nie sądzę, aby zsiniała szyja była niczym złym. Philipp zapewne też ma takie samo zdanie na ten temat.
Palce łagodnie ślizgały się po plecach, aby ostatecznie zatrzymać się na zapięciu stanika. Pogładził jego materiał, a na jego twarzy pojawił się grymas cwaniaka. Schwycił mnie za uda, po czym uniósł, a ja oplotłam go nogami w pasie i rękoma na karku. To mi pokazało, jak bardzo straciłam nad sobą kontrolę...
Przemierzał wolnym krokiem przestrzeń swojego domu, a ja zasypywałam jego szyję łapczywymi całusami, aby ostatecznie w najmniejszym stopniu 'odwdzięczyć' się za te wszelkie malinki. Kiedy cofnęłam zęby, znacząco docisnął moje ciało do swojego.
Pragnął mnie. A ja? Ja chciałam jedynie chwili zapomnienia, a tylko on był w stanie mi to zagwarantować. Chciałam choć przez chwilę poczuć tę wolność, jak wtedy, w HINZ ✖️ KUNZ...
Puścił mnie dopiero przed kanapą. Jego dłonie pewnie sunęły po całej długości mojego ciała, powoli je odkrywając. Nie byłam mu dłużna – zsunęłam z jego ramion czarną bluzę, po czym pozbyłam się jego koszulki, pod którą skrywał się sześciopak o jakim niejeden facet marzy.
Oblizałam wargi, wodząc palcami po bardzo dobrze widocznych mięśniach. Ten zdawał się być skupiony na swoim zadaniu, jakim było mozolne pozbywanie się ze mnie ubrań. Nic innego dla niego się wtedy nie liczyło.
- Cudowna - wyszeptał, kiedy stałam przed nim w samej bieliźnie. Jego oczy błyszczały, rozchylone wargi drżały, a palce zachwycały się możliwością dotknięcia mnie.
Przesunęłam dłonie zdecydowanie niżej, trafiając dotykiem na najczulszy organ jego ciała, który tylko czekał na tę chwilę. Odetchnął ciężej, przenosząc na mnie swój rozmarzony wzrok.
- Tylko moja - naparł na moje wargi, a jego język bez większych problemów dostał się do mojej buzi. Wsadziłam dłoń w jego bokserki, pewnie chwytając jego penisa. Nie musiałam długo czekać na odwet – po dosłownie chwili czułam jego dotyk tam. Objęłam go dłonią i powoli przemierzałam całą jego długość.
Chciałam tego. Chciałam, aby kochał się ze mną. Na pewno nie robił tego z miłości, przecież nie wyznał mi jej, ja mu zresztą też nie. A podobać może się każdemu każdy, to nie jest zabronione. Ale potrzebowałam tego, jak narkotyku...
Jednym pewnym ruchem zsunął że mnie koronkowe majtki. Po chwili i on nie miał na sobie bielizny. Walczyłam ze sobą, aby utrzymać z nim kontakt wzrokowy. Każda komórka mojego ciała piszczała, chcąc go coraz bardziej.
Cofnęłam się na skórzaną kanapę, tracąc kontakt z jego ciałem. Wyciągnęłam w jego stronę rękę, a ten zagryzł wagę, co sprawiło, że wyglądał jakby się zastanawiał nad kolejnym posunięciem. Udałam zniecierpliwioną, nadąsając się z lekka. Postawił jeden malutki kroczek do przodu, a po nim kolejny, dopóki nie znalazł się centralnie nade mną. Wsparł się na dłoniach, chcąc zachować naprawdę niewielki dystans. W zębach trzymał niewielkie opakowanie, które po dosłownie chwili rozerwał.
- Czego pani sobie życzy? - spytał tym swoim uwodzicielskim tonem, trącając swoim nosem mój.
- Chcę Ciebie - zarzuciłam mu ręce na szyję, a ten zabrał jedną z rąk, przez chwilę trzymając ją na wysokości stanika, jedynej rzeczy, jaką miałam na sobie. Wyprostował się, aby założyć na penisa lateksową prezerwatywę.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - mówiąc te słowa już czułam jego palce błądzące po łechtaczce. Zaraz potem czułam coś większego, twardszego, czekającego na kontakt ze mną. Rozszerzyłam nogi jak najbardziej się dało, czując całą jego długość w sobie. Odchyliłam głowę, oddając się tej przyjemności. Dla polepszenia efektu przymknęłam powieki.
Jego usta były dosłownie wszędzie. Idealnie dopasowywały się do prędkości pchnięć.
- Spójrz na mnie - dotarło do moich uszu. Poczułam się... dziwnie, a moja wyobraźnia poszła w ruch, przetrawiając to na głos Ivana... Zechciało mi się płakać. Nie teraz, proszę. Miałam uciekać ku wolności, a nie pakować się z powrotem w klatkę.
- Otwórz oczy - schwycił mój podbródek, a ja nieśmiało podniosłam powieki, powstrzymując jakiekolwiek ludzkie odruchy, co – jak zawsze – poszło na marne.
Poczułam się jak dziwka. Uprawiałam seks z Henrikiem, myśląc o kimś zupełnie innym. O kimś, o kim nie powinnam.
Znów mnie pocałował. Zmusiłam się do tego, aby to odwzajemnić, nie chciałam, aby się czegokolwiek domyślił. Zdołałam zapanować nad sobą, ale wiedziałam, że to nie jest na długo.
Moment szczytu się zbliżał, w dodatku przyspieszył ruch swoich bioder. Nasze jęki unosiły się po całym pomieszczeniu, jak nie domu. A ja... A ja myślami byłam przy nim.
Ciekawe, o czym właśnie teraz rozmyślał. Czy trawił swoje słowa, jakie skierował do mnie... Czy miał to po prostu gdzieś. Ile bym dała, aby mieć to wszystko teraz w dupie.
Chciałam wydłużyć tenże oczekiwany moment, ale przy nim... Się nie dało. Moje ciało przeszedł pojedynczy, ale silny dreszcz. A po nim kolejne, ale mniejsze. I o wiele częstsze.
Przygryzłam czubek jego nosa, a następnie dolną wargę. Jego oczy wypełniało podniesienie, którego nie dało się opisać. Czy moje też to zdradzały? Czy może jednak nie?
czytałam to, próbując zachowywać się jak zwykła czytelniczka, ale coś nie umiałam, bo wiem, co będzie się działo później, także...XDD
nie wiem, co dziś tu robię. przepraszam w ogóle za to coś na górze, dawno nie pisałam takich rzeczy i wiecie... XDDDDDD

Po pierwsze
OdpowiedzUsuńNA POCZATKU MYSLALAM, ZE TO IVAN
po drugie
NIE, NIE CHCESZ GO
po trzecie
MYSLENIE O INNYM PODCZAS SEKSU TO GOAL. SZCZEGOLNIE JESLI TO PAN PIZDOWONS /WIKA
❤❤❤❤
OdpowiedzUsuń