4 wrz 2017

Dein Freund ist noch schlimmer als ich - 33.

- No, no. Ładnie nas określiłaś - mruknął z ironią, jeszcze bardziej zwiększając nacisk na moich biodrach. Był tak blisko, a mnie... Z każdą sekundą odrzucało coraz bardziej. - Przecież on jest gorszy ode mnie, więc dlaczego?
- Nie Twój interes. Puść, Bartsch - syknęłam, a ten uśmiechnął się kpiąco. Na dodatek mój telefon znów zaczął dzwonić... A ten zachowywał się, jakby wszystko związane ze mną było jego własnością.
Wyciągnął mój telefon i, nim odebrał, spojrzał się na osobę, która dzwoni. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ja domyśliłam się, kto jest autorem tego połączenia... Kurwa, to się zaczęło.
Nic nie mówił, tylko cierpliwie słuchał tego, co miała przekazać mi druga strona; z każdą sekundą grymas na twarzy się poszerzał, co coraz bardziej mnie przerażało. Czyżby przeczuł, że jestem w niebezpieczeństwie?
- Cześć, Phil!.. Nie, nic się nie dzieje... Niby czemu? - mój brat... Mój boże, to jest chyba jeszcze gorsze od konfrontacji Ivan kontra Henrik... - Oh, może jeszcze zabronisz mi pojawiać się w Norymberdze?
- Daj mi ten pieprzony telefon - syknęłam, a on to zrobił. Łaskawie to zrobił.
~ Miałeś... ~ warknął Ivan. Zmroziło mnie, słysząc ten ton. Naprawdę. Chyba nigdy nie słyszałam go od tej strony. Ale żeby aż tak przejął się tym wszystkim?
- Gdzie Phil - spytałam stanowczo, chociaż na dobrą sprawę nie przypominało to pytania. Nim mi odpowiedział, zdążył kilkakrotnie odetchnąć głębiej, próbował się uspokoić.
~ Na sali. Co on tu do cholery robi i dlaczego jest tak blisko Ciebie?!
- Ivan... uspokój się, proszę.
~ Nie, kurwa. Żadne „uspokój się”, kiedy wiem, że jest tu w jednym kawałku. Uspokoję się w momencie, gdy się z nim policzę.
Mówił szybko, ledwo go rozumiałam. Ale wiedziałam, że był wściekły, to było za oczywiste. Próba opanowania nerwów mu nie poszła.
- Nie! Nawet nie próbuj - Bartsch cicho prychnął, jakby słyszał rozmowę po obu stronach.
~ Masz jeszcze w planach go bronić po tym wszystkim?! ~ ryknął zdecydowanie za głośno. Okej, to na pewno usłyszał.
Patrzyłam się na Niemca, którego twarz ponownie ozdabiał uśmiech cwaniaka. Jego spojrzenie tak prowokowało mnie do jednego... Zacisnąć pięść, czy może z „liścia”?
Syknął, kiedy odsunęłam dłoń od jego policzka. Tym razem to ja byłam górą, w dodatku uwolniona, bowiem złapał obiema dłońmi bolące miejsce. Wow, musiało go zaboleć.
Chyba pierwszy raz uderzyłam chłopaka. W sumie chyba pierwszy raz zadałam cios komukolwiek. Tak na poważnie rzecz jasna; wielokrotnie popukiwałam się z bratem. Ale to z miłości.
~ Halo? Chloe, jesteś tam? ~ jego głos stał się nagle łagodniejszy i... wypełniony strachem. Strachem o mnie. Jakie to urocze.
Oddalałam się od niego z każdą chwilą, na twarzy miałam triumfalny uśmiech. Wygrałam to starcie, mogłam być z siebie dumna. On ze mnie też.
- Wróć do Philippa, proszę Cię. Na pewno się zaniepokoił - niemal wypiszczałam, mając nadzieję, że to zrobi. Mimo to, że się bałam o to, że Bartsch mnie dogoni.
Co mógł mu powiedzieć? „Idę spuścić łomot temu kretynowi”? Czy może coś jeszcze gorszego?..
- Zobaczymy się jeszcze, Mała! - to miało brzmieć jak groźba? Chociaż w kontekście tego wszystkiego... Tak, zdecydowanie groźba.
~ Myślisz, że posłucham Cię w chwili, kiedy wiem, że ten kretyn jest tutaj?
- Zaufaj mi...
~ Tobie ufam, jemu nie. Za piętnaście minut jestem ~ rozłączył się, nawet nie pozwalając mi wyrazić swojego sprzeciwu. Poradziłam sobie! I na pewno Philipp siedzi w tej sali, albo chodzi po niej i myśli, co takiego złego się dzieje. Przecież dowiedział się, że Bartscha już nie ma w mieście. Na pewno rozmyślał nad wyjaśnieniem tego, co go tu sprowadza, skoro tak naprawdę nic go nie trzyma. Nawet ja...
Swoje kroki skierowałam w stronę głównego wyjścia ze szkoły. Nic tu po mnie tak szczerze. Jeśli wróciłabym na lekcje... On i tak by mnie z nich zabrał. Poza tym było już grubo po dzwonku, a ja... no jak jest okazja, to starałam się unikać zajęć lekcyjnych. Chodziłam do szkoły, bo musiałam, taka prawda. Żadnym asem nigdy nie byłam i nawet nie chcę. 
Równo siedemnaście minut po odłożeniu słuchawki przed parkingiem zjawiła się niewysoka postać Ivana. Błyskawicznie ruszyłam w jego kierunku, odczuwając ulgę, kiedy jedno z jego ramion mnie oplotło. Drugą dłonią poprawił mi włosy, które zasłoniły mi twarz, po czym pogładził policzek. Cały czas uważnie mi się przyglądał, jakby nie wierzył moim wcześniejszym zapewnieniom, że jest dobrze.
- Naprawdę, nic mi nie jest - wyszeptałam, opierając przedramiona na jego barkach. Przez dłuższą chwilę nic nie mówił, jego druga ręka zawiesiła się na mojej talii, dołączając do tej pierwszej. Wargi nieśmiało dotknęły moich, a te całusy... Pokazywały, że się denerwował.
- Bałem się. Martwiłem... - mruczał między pocałunkami. - Niemal nie wyszedłem z siebie, kiedy tylko...
- Oh, cóż za ckliwa scenka! - przed dokończeniem wypowiedzi powstrzymał go Bartsch... - Twój brat wie, kim mnie zastąpiłaś?
- Nigdy nie byliśmy razem - warknęłam, odwracając głowę w jego stronę. Dłonie Knezy jeszcze mocniej zacisnęły się wkoło mojego ciała. Halo, nie chciałam się wyrwać! Za swoje już dostał, co było widać.
- Według Ciebie, Chloi. On - wskazał na Ivana - przez długie tygodnie żył w świadomości, że z Twojej strony to było coś więcej niż seks.
- Znikaj stąd, póki jeszcze jesteś w jednym kawałku - syknął już wystarczająco podjudzony Chorwat. Miałam wrażenie, że gdyby nie ja... To wszystko miałoby zupełnie inny finał.
- Znów zaczynasz swoje słabe teksty? Grasz to samo, Kneza. To naprawdę żałosne - obaj mierzyli się zabójczymi spojrzeniami. - Mógłbyś się bardziej postarać, bo nawet Twoje pięści nie są w stanie mnie powstrzymać.
- Ivan... Idziemy - powiedziałam stanowczo, ale ten nawet nie drgnął. - Knezević, kurwa no. - Zasłoniłam mu sobą widok. To wystarczyło. Błyskawicznie się rozpogodził, cmokając mnie w czubek nosa.
- Racja, kochanie. Idziemy - wypuścił mnie ze swoich ramion, chwytając moją dłoń.
- Oh, nie porzygajcie się tą miłostką do siebie! - widziałam, że chciał zareagować na tę zaczepkę. Ostatkiem sił się powstrzymał, mocniej zaciskając swoje palce wkoło moich.



3 komentarze:

  1. W końcu mu pokazała i go sprała! :D Nawet nie wiesz jak mi ulżyło czytając to :3
    Ivan jaki groźny hehehe ^^ XDD
    Dobrze, że wszystko już lepiej i Ivan się nią dobrze zajmie i zaopiekuje :*
    Czekam na kolejny :')

    OdpowiedzUsuń
  2. Chloe, jestem dumna 😁 no i wściekły Ivan...coś czuje, ze on tak tego nie zostawi. Czekam na kolejny 😘

    OdpowiedzUsuń