6 lut 2017

Brauch' was, was mich rauszieht - 02.

Zawsze, kiedy byłam sama, miałam ciche pragnienie, że ktoś stanie u progu drzwi i dotrzyma mi towarzystwa, którego wówczas potrzebowałam. Ile razy marzyłam o tym, aby tę pustkę zapełniał on... To głupie, naprawdę. Ile mam lat, hm? Powinnam znaleźć sobie kogoś w swoim wieku, ze swojego towarzystwa... Ale kiedy widzę moich rówieśników, to momentalnie mi się tego odechciewa. Chyba lepszą opcją jest wtedy bycie samotną, wariującą z powodu uczuć, które nie zostaną odwzajemnione.
Chociaż...pakowałam się w przelotne związki, nie powiem, że nie. Ale... to nie było „to coś”. Chociaż nie. Był jeden taki, przy którym faktycznie to czułam. Miał na imię Peter, poznałam go na samym początku liceum. Uczeń ostatniej klasy... Do tej pory nie wiem, jakim cudem się stało, że starszak wybrał akurat mnie. Miał w sobie coś takiego, co... Co sprawiało, że nie umiałam mu się oprzeć.
Pierwsze cztery miesiące były jak bajka. Obchodził się ze mną jak z najdrogocenniejszym skarbem, nie opuszczał ani na krok na imprezach, a to zachowanie usprawiedliwiał swoim „nie pozwolę żadnemu się do Ciebie zbliżyć”. Nawet jego znajomi zachowywali dystans! Jednakże... Pewnego dnia to wszystko runęło. Zaniepokoiło mnie to, bowiem... Nasze relacje były na naprawdę...wysokim poziomie. Poznał mnie od tej strony, jakiej wówczas nikt nie znał. Robił to, czego nikt inny nigdy nie zrobił... I tak po prostu nagle się oddalił?
Po naszym rozstaniu było mi naprawdę ciężko powrócić do normalności. Po nim było kilka krótkotrwałych znajomości, które tak naprawdę nic nie wniosły, a więcej zaszkodziły. Potem... Pojawił się on. I od tego momentu nie ma dla mnie innych facetów. Po prostu nie jestem w stanie spojrzeć na nich tak samo, jak na Ivana... Duszenie się w platonicznym uczuciu to najgorsze bagno, w jakie można wpaść.
Potrzebowałam czegoś, co mnie z tego wyciągnie. Kogoś, kto wyciągnie w moją stronę pomocną dłoń. Kogoś, kto pokocha mnie tak, jak ja jego.

- Ale poczekaj do tej dwudziestej drugiej - syknęłam w stronę Amandy, która najchętniej to by zaraz wyszła z domu. 
- Młoda, wiesz, że później będzie trudno się dostać? - odparła mi znajoma, poprawiając swój wygląd zewnętrzny w lustrze. Wywróciłam oczami. Byłam tego świadoma, no ale chyba nie będę ignorować brata całą noc? - Zadzwoń do niego teraz. Powiedz, że źle się czujesz, czy coś w tym stylu i po kłopocie.
Niby wyglądało to jak dobry plan. Niby miało to wszystko sens.
- A co mam powiedzieć z Twoją osobą? Mówiłam mu, że przyjdziesz do mnie. 
- To powiesz, że nie mogłam wpaść. Proste? Proste. A teraz dzwoń. 
Westchnęłam ciężko, biorąc z komody telefon. Wybrałam numer do brata i starałam się zmodulować swój głos na tyle, aby bez niczego mi uwierzył. 
Czy ja właśnie miałam w planach go okłamać? Wychodzi na to, że...że tak. Jestem potworną siostrą. Ile razy działałam na jego szkodę? Ile razy mijałam się z prawdą? Wystarczająco dużo, a on...a on nadal o mnie dba. Jak nikt inny. 
- Hej brat - szepnęłam, wzdychając ciężko. Nie potrafiłam kłamać, więc może wiedział o wszystkim, a przy mnie udawał, że mi wierzy? 
~ Chloe? Dobrze się czujesz? ~ ta troska... Nie, na pewno mi wierzy.
- Nie za bardzo... Dzwonię, aby Ci powiedzieć, że zaraz idę spać.
~ A Amanda? Przyszła? 
- Nie.. Ale spokojnie, radzę sobie sama. Nie masz się czym martwić. 
~ Na pewno? ~ wątpił. Czyli tak naprawdę do końca mi nie wierzył...
- Tak, zaraz idę spać, zrobiłam sobie coś ciepłego i siedzę pod grubym kocem.
~ Dobrze, niech Ci będzie... Idź spać, dobranoc. 
- Dobranoc, Phili - rozłączyłam się, czując się dziwnie. Uh, czemu uległam presji ze strony znajomej? Odpowiedzią jest to, że idziemy do HINZ ✖️ KUNZ, jednego z najnowszych klubów w Norymberdze, w którym...pojawia się jedna osoba. Wiedziałam, że tam będzie i...chciałam go ujrzeć. Philipp kiedyś zabrał mnie tam, jednocześnie spotykając się z nim. Oczywiście byłam pod czujną kontrolą starszego brata, bo jakby to mogło być inaczej. Ale byłam obok niego, widziałam go... Tylko to się liczyło.
- Małą, wracaj do świata żywych! - przed oczami zamajaczyła mi jej dłoń. - Jesteś już gotowa? - zlustrowała mnie wzrokiem od góry do dołu. Ej no, chyba wiem, jak trzeba się tam ubrać!
- Tak, nie widać? - skinęła mi głową, wracając do poprawiania się w lustrze.
Czułam rosnącą ekscytację, ale jednocześnie także obawę. Co, jeśli tam go nie będzie? Jeśli dziś jednak postanowi sobie odpuścić? Wróć na ziemię! Na pewno będzie!, zrugałam się w myślach. 
Będzie. Nie może go nie być. 

Z każdym przejechanym metrem czułam klimat imprezy. Ciało przyjemnie drżało. W żyłach szybciej buzowała krew. Jak widać moja druga strona nadal jest ze mną. Kontroluje się, aczkolwiek dalej jest obecna. Siedziałam z tyłu z Henrikiem, kumplem Stephana, chłopaka Amandy. Miałam dziwne wrażenie, że znajoma wzięła go ze sobą tylko po to, aby...aby mnie z nim zeswatać.
Henrik był w o rok starszy, często się widywaliśmy na szkolnym korytarzu. Należał do naszej 'paczki', w której tak naprawdę byłam takim wyrzutkiem. Ale jak doszło co do czego, to dziewczyny starały się także okazać zainteresowanie moją osobą. Był brunetem w fryzurze w stylu Reusa. Jego oczy były błękitne jak niebo. Rzeźbę też ma niezłą. zdarzyło się, że pokazywał ją światu, szczególnie dodając zdjęcia na Instagrama. 
Próbował się do mnie zalecać, chociaż wyglądało to tak, jakby nie robił tego świadomie. Taka jego natura, lubi skakać z kwiatka na kwiatek. 
Stephan zatrzymał auto, z którego wysiedliśmy w wyśmienitych humorach. Gdy wchodziliśmy do klubu, poczułam jak słoń mojego sąsiada z pojazdu zatrzymuje się na moich plecach. Bardzo nisko... Zadrżałam, czując ciepło jego ciała tuż przy swoim. 
- Rozluźnij się, Mała - szepnął mi na ucho. To 'Mała' często przewijało się w rozmowach, kiedy ktoś kierował swoje słowa do mnie. I tak ta 'łatka' się do mnie przyczepiła i, jak widać, nie ma zamiaru odejść. Może to wina mojego wzrostu? Chociaż teraz miałam ponad 170 centymetrów, to zawdzięczałam je siedmio centymetrowym butom na obcasie. Bez nich... Byłam zdecydowanie niższa. Jeśli dobrze pamiętam, to podczas ostatniej przymiarki miałam 164 centymetry. Może urosłam? Chociaż w tym wieku to wątpię. 
Zaciągnęłam się zapachem dymu papierosowego i alkoholu, czując także domieszkę różnego rodzaju perfum. Gdybym tu była pierwszy raz, to pewnie by mnie zemdliło. 
Zajęliśmy miejsca przy jednej z wysep, a chłopacy skoczyli po drinki. Rozglądałam się po sali, chcąc go ujrzeć. Wiedziałam, że i tak nic to nie zmieni, ale świadomość, że bawimy się na jednej imprezie... Dawała mi dziwną satysfakcję. Jestem dziwna, wiem. Ale nic tego nie zmieni. 
Nie widziałam go, co...trochę mnie zaniepokoiło i zasmuciło. 
Po wypiciu pierwszej kolejki nasi towarzysze wyciągnęli nas na parkiet. Dłonie Henrika silnie mnie trzymały, przyciskając moje plecy do jego klatki piersiowej. Co i rusz czułam jego gorący oddech, łaskoczący moją szyję, a moje ciało mimowolnie na to reagowało. 
Obrócił mnie przodem do siebie. Jego oczy uważnie mnie lustrowały, a po wargach przejechał język. Przez chwilę się mu przyglądałam, po czym... Mój wzrok zawiesił się w zupełnie innym punkcie.



powitajcie drugiego ze słodziaków, którzy mają coś do powiedzenia w tej historii ;) tak, nadal nie wiem, co ja tu robię o wiele za wcześnie, przecież Maniek nadal jest publikowany
hehe, chyba nie muszę mówić, kto co było tym punktem ;pp

6 komentarzy:

  1. NO KURDE, TY POLSACIEEEEEEE
    Ps słodki ten króliczek:v /chora Wika

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczyna się ciekawie, tylko szkoda że przerywasz w tak "kluczowym" momencie :(
    Już nie mogę się doczekać dalszej części :D Oj tam, im więcej rozdziałów od Ciebie tym bardziej mi się buźka cieszy ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Melduję się!
    Cóż, rozdział jest genialny. Coraz bardziej lubię tą historię ^^
    Mam tylko jedno, stanowcze "ale"... bo w takich momentach się kurczę nie kończy, no! Czekam niecierpliwie zatem, nic innego mi nie pozostaje :D
    Weny, buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. jezus maria, jak moglas skonczyc w TAKIM MOMENCIE!
    sdgsh ciekawe czy też ją zauwazył...
    czekam nn!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah ten Henrik...żeby tylko za duzo nie narobił. Czekam już na kolejny, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń